Recenzja „The Velvet Underground”: A ja jestem w zespole rock’n’rollowym

Kino

Dokument Todda Haynesa maluje postrzępiony, odkrywczy portret nowojorskiej awangardowej sceny lat 60. XX wieku.


Gael Garcia Bernal i twoja mama też

Od lewej członkowie zespołu Maureen Tucker, John Cale, Sterling Morrison i Lou Reed, jak widać w The Velvet Underground, filmie dokumentalnym wyreżyserowanym przez Todda Haynesa.
Aksamitne Podziemie
Wybór krytyka NYT
W reżyseriiTodda Haynesa
film dokumentalny
r
2h 1m
Znajdź bilety

Kupując bilet na niezależnie recenzowany film za pośrednictwem naszej strony, otrzymujemy prowizję partnerską.

Posłuchaj tego artykułu



Aby usłyszeć więcej historii audio z publikacji takich jak The New York Times, pobierz Audm na iPhone'a lub Androida .

Gdzieś w latach 60. John Cale , klasycznie wykształcony walijski altowiolista o awangardowych skłonnościach, met Lou Reed , absolwent żydowskiej klasy średniej z Long Island, który marzył o byciu gwiazdą rocka. Ich twórcze partnerstwo, zachęcone przez Andy'ego Warhola i wzmocnione merkulijną obecnością niemieckiej modelki, aktorki i piosenkarki Nico był niestabilnym podłożem Velvet Underground, komercyjnie marginalnego zespołu, który zmienił bieg muzyki popularnej.

Historia Velvet Underground jest prawie niejasna i w zarysie może całkiem zgrabnie pasować do standardowego szablonu dokumentu muzycznego. Wczesna walka ustępuje (względnemu) triumfowi, a potem cała sprawa wybucha burzą walczących ego, nadużywania substancji i zachowań autodestrukcyjnych. W następstwie życie toczy się dalej, kariera solowa jest kontynuowana, a ocaleni — zarówno fani, jak i artyści — z łagodnym uczuciem spoglądają wstecz na dziką i oszałamiającą przeszłość, ożywioną przez wydobyte materiały telewizyjne.

The Velvet Underground ma niektóre z tych elementów, ale reżyseruje go Todd Haynes, proteański filmowiec, który nigdy nie spotkał gatunku, którego nie mógł zdekonstruować. Chociaż nie jest tak radykalny jak I'm Not There, jego anty-biografia Boba Dylana z 2007 roku, ten film jest podobnie oddany sceptycznemu, pomysłowemu odczytaniu najnowszej historii kultury. Nie zadowala go opowiadanie historii w zwykły sposób i znajduje objawienie w tym, co mogłoby wydawać się znajome.

Haynes nie chce tylko, abyś posłuchał wspomnień członków zespołu i ich przyjaciół, kochanków i współpracowników, czy też pogratulował klasycznego wideo zespołu w akcji. Chce, abyście usłyszeli, jak dziwnie i świeżo zabrzmiały Velvets, aby intuicyjnie i analitycznie uchwycić, skąd ten dźwięk się wziął. A także zobaczyć — poczuć, przeżyć — ferment estetyczny i przeciążenie sensoryczne Manhattanu z połowy lat 60.

Wielu elokwentnych ludzi jest pod ręką, aby porozmawiać o tym, jak to było. Cale i Maureen Tucker, perkusista, dwaj pierwsi członkowie Velvet Underground, którzy wciąż żyją, dzielą się swoimi wspomnieniami, podobnie jak niektórzy starzy przyjaciele Reeda i pozostali przy życiu członkowie kręgu Warhola.


duma i uprzedzenia 2005

Ich twarze, sfotografowane w delikatnym, nostalgicznym, pośrednim świetle, dzielą ekran z szybkim przepływem — kinetycznym kolażem — obrazów. Chociaż te obrazy czasami dokumentują miejsca, wydarzenia i osobowości – oferując Allena Ginsberga, Kansas City Maxa i klip informacyjny o scenie w śródmieściu z narracją Barbary Walters – służą przede wszystkim łączeniu muzyki Velvets z eksperymentalnym kinem tamtych czasów.

Obraz

Kredyt...Apple TV+

Warhol był, podobnie jak wszyscy inni, filmowcem, podobnie jak jego współpracownik Paul Morrissey. Haynes dedykuje The Velvet Underground pamięci Jonasa Mekasa, wielkiego mistrza i gada nowojorskiej awangardy filmowej, który zginął w 2019 roku. W filmie Mekas podziwia samą obfitość artystycznej aktywności w mieście na początku lat 60. i ciągłe mieszanie i zapylanie krzyżowe, które miało miejsce. Tradycyjne granice — między poezją a malarstwem, sztuką wysoką a niskim, filmem a muzyką, ironią a powagą — nie zostały tak bardzo przekroczone, jak okazały się nieistotne.


będzie ferrell hiszpański film

To był niezwykły czas, ale nie do końca złoty wiek. Haynes za bardzo szanuje sztukę, by idealizować artystów lub narzucać dysonansom retrospektywną harmonię. Jawne okrucieństwo i groźba w muzyce – buczenie i zniekształcenia kryjące się za tekstami o uzależnieniu, sadyzmie i wykorzystywaniu seksualnym – nie wzięły się znikąd.

Krytyk filmowy Amy Taubin, która wystąpiła w filmie Warhola o najpiękniejszych kobietach świata, bez ogródek wspomina, że ​​Fabryka, siedziba Warhola, była złym miejscem dla kobiet, które ceniono za wygląd, a nie talenty. Jednym z aspektów geniuszu Warhola był dar wykorzystywania ludzi, a często ich wykorzystywanie. Reed, zmarły w 2013 roku, jest pośmiertnie ukochaną postacią, ale niewielu współczesnych określiłoby go jako sympatycznego człowieka.

A uprzejmość była w każdym razie przeciwieństwem tego, co próbowało zrobić Velvet Underground. Nienawidziliśmy tego gówna o pokoju i miłości, mówi Tucker. Artystka Mary Woronov, która koncertowała z Velvets na Zachodnim Wybrzeżu, opowiada o ich wrogości do kalifornijskiej kontrkultury: Nienawidziliśmy hippisów. Nigdy nie był to zespół polityczny, niemniej jednak wyartykułował potężny protest – przeciwko sentymentalizmowi, głupocie, fałszywej świadomości i pozytywnemu myśleniu – który zasiałby ziarno punk rocka i późniejszych buntów. Świadectwem ich wpływu jest piosenkarz i autor tekstów Jonathan Richman, który szacuje, że jako nastolatek w Bostonie widział ich na żywo 60 lub 70 razy, a ponad pół wieku później jego entuzjazm jest niesłabnący.

Rzuć igłę na jakąkolwiek płytę Velvet Underground — lub ustaw playlistę w kolejce, jeśli tak to robisz — a to, co usłyszysz, zabrzmi nowe, przerażające i pełne możliwości, nawet po tysięcznym odsłuchaniu. The Velvet Underground pokaże Ci, skąd wzięła się ta wieczna nowość i połączy dźwiękowe kropki z innymi, współczesnymi erupcjami artystycznymi. Jako dokument jest cudownie pouczający. Jest to również samo w sobie postrzępione i potężne dzieło sztuki, które zamienia archeologię w proroctwo.

Aksamitne Podziemie
Oceniono R. Heroinę, Wenus w Futrach, Siostro Ray — ty policz. Czas trwania: 1 godzina 50 minut. W kinach i na Apple TV+ .