PRZEWODNIK FILMOWY

Kino

Oto wybrane przez krytyków The Times nowe lub godne uwagi filmy i seriale wyświetlane w ten weekend w Nowym Jorku. * oznacza bardzo polecany film lub serial. Oceny i czasy wyświetlania podano w nawiasach. Na stronie 12 znajduje się indeks recenzji filmów otwierających dziś premierę.

Teraz odtwarzane

* ''AMERICAN MOVIE'' z udziałem Marka Borchardta i przyjaciół. Wyreżyserowany przez Chrisa Smitha (R, 104 minuty). Wnikliwy, zabawny, nie do przeoczenia dokument o bezbudżetowym twórcy filmów z Wisconsin, który robi horror, jakby od tego zależało jego życie. I jak pan Smith tak wzruszająco ujawnia, nadzieje pana Borchardta naprawdę wiszą na włosku. To świadome i często przezabawne spojrzenie na niezależne kino „spróbuj wszystkiego” staje się poruszającym portretem zmagań jednego człowieka pod górę, a pan Borchardt często opisuje sukces i dobrobyt jako swoje cele. Tymczasem jego własne życie jest wymownie przedstawione jako zupełnie inny, nie mniej autentyczny rodzaj amerykańskiego snu (Janet Maslin).



„ANNA I KRÓL” z Jodie Foster i Chow Yun-Fat. Reżyseria Andy Tennant (PG-13, 140 minut). Ta sama historia, która zainspirowała musical Rodgersa i Hammersteina „Król i ja” jest podstawą tego filmu o brytyjskiej nauczycielce Annie Leonowens (Pani Foster), która w 1862 roku podróżuje do Bangkoku, aby kształcić 58 dzieci króla Mongkuta. (Pan Chow). Chociaż w historii nadano współczesną wielokulturową perspektywę, która jest krytyczna wobec brytyjskiego imperializmu, malowniczy film opowiada w zasadzie tę samą historię, ale bez ukochanych piosenek, których bardzo brakuje. Anna pani Foster to kolejna z jej szlachetniejszych od tysiąca królowych lodu, a król pana Chow jest autorytatywny, ale mniej niż grzmiący (Stephen Holden).

''BICENTENNIAL MAN'' z Robinem Williamsem, Embeth Davidtz, Samem Neillem i Oliverem Platt. Reżyseria: Chris Columbus (PG, 132 minuty). Tegoroczna wybujała kartka bożonarodzeniowa od Robina Williamsa śledzi 200-letnie dążenie robota domowego o imieniu Andrew do stania się człowiekiem. Wyreżyserowany przez schmaltzmeistera Chrisa Columbusa, który kierował tą gwiazdą przez „Mrs. Doubtfire” to pełna żartów sentymentalna alegoria człowiek-maszyna, której celem jest sprawienie, abyśmy czuli się dobrze w byciu człowiekiem, co jest przerywane banalnymi przemowami wychwalającymi wolność, radość seksu i tajemnicę śmiertelności. Z wyjątkiem pana Williamsa, aktorstwo jest ściśle kalibru sitcomu (Holden).

* ''DOGMA'' z Mattem Damonem, Benem Affleckiem, Lindą Fiorentino, Chrisem Rockiem i Salmą Hayek. Reżyseria: Kevin Smith (R, 130 minut). Pomysł pana Smitha na anioły w Ameryce jest wyobrażeniem dwóch fajnych kolesi, którzy przyjmują prawnicze podejście do doktryny rzymskokatolickiej z włosami na czworo i myślą, że unieważnienie wszelkiego istnienia byłoby zabawne. I nic w tej szalenie bezczelnej, nieoczekiwanie pobożnej komedii nie jest mniej skandaliczne. Pan Smith po raz kolejny popisuje się rzadkim darem łączenia swojej komiksowej wrażliwości z poważnymi debatami i wielkim, wielkim śmiechem, nawet jeśli niektóre fragmenty jego filmu (występ pani Fiorentino, Mr Rock i pół-repartament z wszechobecnego Jaya i Cichy Bob) działają lepiej niż inne (potwór z ekskrementów). Dokonując odważnego skoku w sprawy wiary, pan Smith w cudowny sposób wyłania się z nienaruszonym humorem i niepodpalonymi skrzydłami (Maslin).


jak długo trwa szanowanie filmu?

''DOUBLE JEOPARDY'' z udziałem Ashley Judd, Tommy'ego Lee Jonesa i Bruce'a Greenwooda. Wyreżyserowany przez Bruce'a Beresforda (R, 106 minut). W turystycznym thrillerze, który wędruje od wybrzeża stanu Waszyngton do Dzielnicy Francuskiej Nowego Orleanu, pani Judd gra kobietę, która może zabić swojego męża, ponieważ już trafiła do więzienia za przestępstwo (patrz tytuł). Nawet ona nie jest na tyle piękna, by uszło jej na sucho granie na pamięć i naciągana fabuła, ale ożywia się, gdy jej postać staje się mniej ofiarą. W tym koedukacyjnym hołdzie dla „Ściganego” pan Jones jest pod ręką jako kolejny wyblakły kwaśny z talentem do wykrzykiwania rozkazów. Pan Beresford reżyseruje tak niepozornie, że do zasygnalizowania upływu czasu wystarczy wers w stylu „Czuję, że urósłem w ciągu ostatnich sześciu lat”, aby zasygnalizować upływ czasu (Maslin).

* „EVEREST” w reżyserii Davida Brashearsa z Gregiem MacGillivrayem (bez oceny; 45 minut). Jeśli życie w Nowym Jorku nie zapewnia wystarczająco dużo emocji, ci, którzy szukają zastępczego przeżycia z pogranicza śmierci, mogą udać się do Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej (Central Park West przy 79th Street) na „Everest”. Tam obrazy najwyższej góry świata – 29 028 stóp – znajdują oprawę godną spektakularnego, zabójczego piękna. Ta relacja skupia się głównie na wysiłkach trzech osób, aby wspiąć się na szczyt w 1996 roku, pomimo ziejących przepaści nieustannie przesuwającego się lodu, grzmiących lawin, niebezpieczeństw powietrza tak rozrzedzonego, że męczy mózg i nagłych, oślepiających burz. Podczas gdy ekspedycja znajdowała się w górach, inne drużyny przedostały się do tak zwanej strefy śmierci na wysokości 25 000 stóp, gdzie ogarnęła ich gwałtowna burza. Osiem osób zginęło w najgorszej pojedynczej katastrofie na górze. „Everest” umożliwia fotelowym poszukiwaczom przygód dzielenie ryzyka i chwały wspinaczki zespołu do nieba (Lawrence Van Gelder).

''FANTASIA/2000'' z Jamesem Levine i Chicago Symphony Orchestra oraz wprowadzenie Steve'a Martina, Bette Midler, pana Levine'a, Itzhaka Perlmana, Jamesa Earla Jonesa, Angeli Lansbury, Quincy'ego Jonesa i Penna and Tellera. Różni reżyserzy (G, 75 minut). Nowa, milenijna wersja przełomowej fuzji animacji i muzyki klasycznej Disneya z 1940 roku zawiera siedem nowych segmentów i zachowuje jeden z oryginalnego filmu (cudowny „Uczeń czarnoksiężnika” z Myszką Miki w roli głównej). Pomimo tytułu science-fiction i ekranu w rozmiarze IMAX, na którym jest wyświetlany, „Fantasia/2000” jest bardziej wsteczna niż futurystyczna. Dwa najlepsze segmenty to „Błękitna rapsodia”, dowcipny hołd z epoki Manhattanu w epoce jazzu dla karykaturzysty Ala Hirschfelda do muzyki George'a Gershwina, oraz finał (ustawiony na „Firebird Suite” Strawińskiego). ), w której kometopodobny duszek miota się po całym świecie wybuchowo tworząc, niszcząc i odnawiając formy życia na planecie. Przedstawienia gwiazd filmowych nadają filmowi charakter luksusowej promocji korporacyjnej. W Sony Imax Theatre, Broadway przy 68th Street, Manhattan (Holden).

''BEZ WAD'' z Robertem De Niro i Philipem Seymourem Hoffmanem. Napisany i wyreżyserowany przez Joela Schumachera (R, 110 minut). Pan De Niro jest emerytowanym nowojorskim policjantem, który wraca do zdrowia po udarze, a pan Hoffman, drag queen na górze, który prowadzi go terapię mowy w formie lekcji śpiewu w tej ostrej, kampowej komedii. Ich krzykliwe występy nie mogą nadać wymiaru filmowi, który jest przepełnionym przesłaniem duetem dwóch karykatur, homofoba i wściekłej, nienawidzącej siebie drag queen, która wyciąga go z depresji (Holden).

''GALAKTYCZNE POSZUKIWANIE'' z udziałem Tima Allena, Sigourney Weaver i Alana Rickmana. Reżyseria Dean Parisot (PG, 102 minuty). Niezależnie od tego, czy kochasz „Star Trek”, czy się z niego śmiejesz, twój statek kosmiczny przybył, dokując w postaci tej sympatycznej komedii, która jednocześnie udaje się sfałszować te popularne futurystyczne kosmiczne przygody i odtworzyć te same elementy, które uczyniły je tak trwałymi. Film opiera się na jednym dowcipie, o bandzie wyblakłych aktorów z anulowanego serialu telewizyjnego, którzy są zwerbowani przez pewnych łatwowiernych międzyplanetarnych prostaczków, by stanąć do walki z łuskowatym, wojowniczym złoczyńcą, który prawie wytępił ich ludzi. Wkrótce wyruszają w prawdziwą kosmiczną przygodę. Jeśli „Galaxy Quest” nigdy nie osiąga konsekwentnie zawrotnych wyżyn, gdy rozgrywa swoją kombinację poznania satyry i heroicznej przygody, mimo to trzyma język mocno w policzku, oferuje kilka szczerych śmiechów, porusza się szybko, jeśli nie z prędkością osnowową, i jest prowadzony przez utalentowaną obsadę (Van Gelder).

„DOM NA NAWIEDZONYM WZGÓRZE” z Geoffreyem Rushem, Taye Diggsem i Peterem Gallagherem. Reżyseria: William Malone (R, 115 minut). Jeśli zawsze czujny prezes Rezerwy Federalnej, Alan Greenspan, jest naprawdę zdeterminowany, by zgasić rodzącą się inflację, to nie może zrobić nic lepszego, jak wziąć zaostrzony ołówek do ręki, udać się do najbliższego teatru, w którym wyświetlany jest ten film, i uderzać bez strachu, aż będzie słaby. puls już nie bije. Jest to żałosna reinkarnacja horroru William Castle z lat 50., w którym ekscentryczny milioner grany przez Vincenta Price'a zaoferował pięciu nieznajomym po 10 000 dolarów każdemu na spędzenie nocy w upiornej starej rezydencji. W nowej wersji stawka za przetrwanie została podniesiona do 1 miliona dolarów za sztukę. Nawet biorąc pod uwagę inflację w ciągu 40 lat od pierwszego otwarcia, nagroda w 1999 r. powinna wynieść tylko 57 113,47 USD, według Banku Rezerwy Federalnej w Minneapolis. Ale niektóre rzeczy nie uległy dewaluacji przez lata: na przykład słowa takie jak śmieci. „Hill” zostało ogłoszone na tych stronach jako śmieć w 1959 roku. I nadal jest to śmieć (Van Gelder).

* ''THE LIMEY'' z Terence'em Stampem i Peterem Fondą w rolach głównych. Reżyseria: Steven Soderbergh (R, 89 minut). Od reżysera, dla którego dziwaczne ćwiczenie stylistyczne jest standardowym stylem, jest to piękny powrót do czasów sałatek dwóch kultowych gwiazd. Pan Stamp, w kamiennym, magnetycznym przedstawieniu, przerywanym retrospekcjami jego wczesnej kariery, gra byłego więźnia szukającego zemsty za śmierć córki. Staje się nemezis zgrabnego hollywoodzkiego hipstera pana Fondy, kolejnej roli, która jest pikantnie skrojona na miarę. Pan Soderbergh wskrzesza smukły, twardy wygląd „Point Blank” Johna Boormana, gdy analizuje i rozważa tych dwóch twardych klientów z każdej możliwej perspektywy (Maslin).

* ''MANSFIELD PARK'' z Frances O'Connor i Jonny'm Lee Millerem. Scenariusz i reżyseria Patricia Rozema (PG-13, 105 minut). W umiejętnej ekranizacji trzeciej powieści Jane Austen, której bohaterką jest pani Rozema, bohaterka, Fanny Price (Pani O'Connor), została wyostrzona w protofeministyczną bohaterkę, która triumfuje nad materialistycznymi, patriarchalnymi wartościami swoich bogatych krewnych dzięki połączeniu dowcipu. , piękna i śmiałości. Scenariusz (zawierający fragmenty listów i pamiętników Austen) bez zbytniego nacisku zrównuje handel niewolnikami z początku XIX wieku z uciskiem kobiet. Przekaz jest zakwaszony sprytnym humorem i ciepłymi trójwymiarowymi przedstawieniami (Holden).

''POSŁANIEC: HISTORIA JOAN D'ARC'' z Millą Jovovich, Johnem Malkovichem, Tcheky Karyo i Faye Dunaway. Reżyseria: Luc Besson (R, 130 minut). Wojna stuletnia wydaje się dwa razy dłuższa w tej przenikliwej, szaleńczej relacji o Joannie d'Arc. To film, którego głównym odkryciem jest to, że średniowiecze mogło być o wiele bardziej dramatyczne, niż wcześniej opisywano. Pan Besson reżyseruje mnóstwo makabrycznych, ręcznych scen batalistycznych i absurdalnych scen królewskich intryg, podczas gdy pani Jovovich przemawia. Lubię to. I nie wydaje się mało prawdopodobne jako nastoletni męczennik Francji. Oto przypadek, w którym „Nie strzelaj do „Posłańca”” byłoby dobrą radą (Maslin).


Hugo Sacha Baron Cohen

MUZYKA SERCA z Meryl Streep, Aidanem Quinnem, Angelą Bassett i Glorią Estefan. Reżyseria: Wes Craven (PG, 110 minut). Niewielu z nas lubi być pouczanym przez wystrojone gwiazdy Hollywood w trudnych sytuacjach w klasie. Ale prawdziwa historia Roberty Guaspari, nauczycielki muzyki z East Harlem i samotnej matki, która przeżyła paskudny rozwód, została nadana w dosadny, rzeczowy ton, który działa. Pani Streep daje przyziemny występ, który jest czystą przynętą na nagrodę. Historia jest wystarczająco inspirująca, by przenieść panią Guaspari z braku perspektyw zawodowych do oglądania jej dumnych uczniów grających u boku Itzhaka Perlmana, Isaaca Sterna i innych gwiazd skrzypiec. Nie jest to zły powód, dla którego pan Craven odsunął na jakiś czas pazury i toporki (Maslin).

„ONEGIN” z Ralphem Fiennesem, Liv Tyler i Martinem Donovanem. Reżyseria Martha Fiennes (bez oceny, 106 minut). Jako reżyserski debiut Marty, siostry Fiennesa, „Oniegin” pomniejsza epicką XIX-wieczną powieść Puszkina „Eugeniusz Oniegin” w ciasną operę mydlaną, w której dwie gwiazdy są boleśnie niedopasowane. Podczas gdy pan Fiennes wciela się w arogancką, cyniczną, niewierzącą w miłość tytułową bohaterkę, która nie wierzy w miłość, pani Tyler, która gra jego romantycznego wroga, jest bezwładnym szyfrem. W jakiś sposób nawet wielkie sale balowe w Petersburgu z lat 20. XIX wieku wyglądają szaro i perkalowo (Holden).

* ''Princess Mononoke'' z głosami Billy'ego Crudupa, Claire Danes, Billy'ego Boba Thorntona i Minnie Driver. Wyreżyserowane przez Hayao Miyazakiego (PG-13, 133 minuty). Przełomowy wyczyn japońskiej animacji od uznanego mistrza gatunku. Ta skomplikowana, egzotycznie piękna epopeja przedstawia bogów i demony walczące o przyszłość lasu, a jej wizje są zapierające dech w piersiach. Ale to poruszające wykorzystanie natury, mitu i japońskiej historii sprawia, że ​​film jest tak wyjątkowy. Warto zobaczyć tylko ze względu na jego Leśnego Ducha, który za dnia przybiera zwierzęcą postać i wędruje nocą jako przezroczysta, podobna do Godzilli boskość. Obraz roślin i kwiatów budzących się do życia pod jego kopytami jest porywająco przedstawiony. Pomimo doskonałej mieszanki ręcznie rysowanych celi i płynnej, generowanej komputerowo animacji, wygląd filmu jest zadowalająco zaniżony (Maslin).

„ROSETTA” z Emilie Dequenne. Reżyseria: Luc i Jean-Pierre Dardenne (R, 90 minut). Ten ponury quasi-dokument, nakręcony ręcznymi kamerami (jest prawie tak żwawy jak „Projekt czarownicy z Blair”), zdobył Złotą Palmę (największą nagrodę) na festiwalu filmowym w Cannes w zeszłym roku. Pani Dequenne została również wybrana najlepszą aktorką za rolę nieszczęśliwej 17-letniej Belgijki mieszkającej w obozie przyczep kempingowych z matką alkoholiczką. Jej desperackie poszukiwanie pracy i to, co nazywa „normalnym życiem”, prowadzi ją do zdrady jedynego przyjaciela, który pracuje na stoisku z goframi, kradnąc mu pracę. W przeciwieństwie do ostatniego filmu braci Dardenne, „La Promesse”, niepokój realizmu społecznego w tym filmie wydaje się wymyślony, a jego główny bohater nigdy w pełni nie budzi się do życia (Holden).

SZÓSTY ZMYSŁ z Brucem Willisem i Haley Joel Osment w rolach głównych. Scenariusz i reżyseria: M. Night Shyamalan (PG-13, 107 minut). To, co zaczyna się jako horror o niespokojnym 8-letnim chłopcu (pan Osment), który twierdzi, że widzi martwych ludzi, i psycholog dziecięcy (pan Willis) zdeterminowany, by go wyleczyć, w końcu zamienia się w papkę New Age (pomyśl ''What Dreams May Come'' i ''Simon Birch''). Kiedy prześledzisz fabułę wstecz po ujawnieniu jej wielkiego sekretu, historia nie zaczyna się układać. Pan Willis daje swój zwykły, uśmiechnięty, jednotonowy występ. Empatia, którą ten film generuje, wynika z intensywnego portretu udręczonego dziecka przez pana Osmenta (Holden).

ŚNIEG pada na cedry z Ethanem Hawke'iem, Jamesem Cromwellem i Maxem Von Sydowem. Reżyseria Scott Hicks (PG-13, 130 minut). Kontynuacja „Shine” tego reżysera jest kinowym odpowiednikiem artystycznej książki przy stoliku do kawy. Jest tak zajęty ilustrowaniem historii (z rozbudowanymi retrospekcjami i sekwencjami montażu), że zapomina o dramatyzmie. Film, którego akcja rozgrywa się na północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku w 1950 roku, przypomina II wojnę światową i naładowane stosunki między Amerykanami pochodzenia japońskiego a białymi na wyspie na północ od Puget Sound. Pan Hawke jest ponurym reporterem relacjonującym proces, a pan Von Sydow obrońcą, który jest oficjalnym sumieniem filmu. Za wspaniałe zdjęcia odpowiada Robert Richardson (Holden).

* ''STUART LITTLE'' z Geeną Davis, Hugh Laurie i Jonathanem Lipnickim. Wyreżyserowane przez Roba Minkoffa (PG, 92 minuty). Klasyczny dziecięcy film E. B. White'a z 1945 roku został zaadaptowany do uroczego filmu familijnego o małej myszy (z głosem Michaela J. Foxa), która została adoptowana przez ludzi, ale wpada w konflikt z ich puszystym białym perskim kotem domowym, Snowbell (Nathan Lane). Film tworzy zaczarowaną, książkową wersję Nowego Jorku i może być najbardziej ekscytującym wyścigiem łodzi zabawkowych (w Central Parku), jaki kiedykolwiek nakręcono. Dzięki chytremu, mądremu podszywaniu się pod głos Mr. Lane'a Snowbell prawie kradnie film, który jest zabawny i słodki, ale nigdy nie mdły (Holden).

TRZECH KRÓLÓW z udziałem George'a Clooneya, Marka Wahlberga i Ice Cube'a. Scenariusz i reżyseria: David O. Russell (R, 105 minut). Niezwykle utalentowany scenarzysta i reżyser „Spanking the Monkey” i „Flirting With Disaster” nakręcił znacznie bardziej ambitny film, z mieszanymi rezultatami. Jego film wojenny w Zatoce Perskiej o świdrowych oczach ma absurdalną nutę „Paragrafu 22”, ale ma też nadmiar wizualnych sztuczek. Przyprawiające o zawrót głowy sztuczki z kamerami muzycznymi podkręcają prostą historię amerykańskich żołnierzy, którzy mają złodziejskie plany na zdobytym przez Saddama Husajna złocie, a następnie rozwijają wyrzuty sumienia związane z ich rolą w Iraku. Istnieje wiele sprytnych elementów peryferyjnych, ale w rdzeniu filmu jest coś łagodnie konwencjonalnego (Maslin).


środek pustkowia ava duvernay

* ''TOY STORY 2'' z głosami Toma Hanksa i Tima Allena. Wyreżyserowane przez Johna Lassetera; film Pixar Animated Studios (G, 98 minut). Cudownie zabawna kontynuacja, zachowująca dowcip i nowatorstwo pierwszego filmu, jednocześnie wprowadzając nowe wyrafinowanie do animacji generowanej komputerowo. A oto mile widziany dowód na to, że Hollywood wciąż może robić filmy, aby zadowolić widzów w każdym wieku i o dowolnym poziomie perswazji. Od otwarcia (całkowicie urocza parodia „Gwiezdnych wojen”) do zakończenia w stylu Capraesque, jest to płynna praca z bardziej metaforyczną sprytnością niż ta, którą zwykle można znaleźć w koszu na zabawki. Nowe barwne postacie i bardziej emocjonująca akcja wzbogacają opowieść o tym, jak Woody wpada w szpony marnego sprzedawcy zabawek, doświadcza nowo odkrytej sławy i musi zostać uratowany przez swoich wspaniałych starych przyjaciół (Maslin).

* ''STREFA WOJNY'' z udziałem Freddiego Cunliffe'a, Raya Winstone'a, Tildy Swinton i Lary Belmont. Wyreżyserowane przez Tima Rotha (bez oceny, 99 minut). Pan Roth jest aktorem znanym z ról w trudnych filmach, ale nigdy z czegoś tak surowego jak ten. W tym przejmującym pierwszym filmie tytułowym polem bitwy jest wiejski angielski dom, w którym nastoletni chłopak patrzy na własną rodzinę z bezradną wściekłością i zdumieniem. Wyczuwając kazirodczy związek między ojcem a starszą siostrą, bez słów, złowrogi młody bohater filmu stara się pogodzić z tym domowym horrorem. Skromny, ale czasami niezwykle graficzny i nakręcony z żałobną ekspresją prostoty przez Seamusa McGarveya (Maslin).

„ŚWIAT NIE WYSTARCZY” z udziałem Pierce'a Brosnana, Sophie Marceau, Dame Judi Dench, Roberta Carlyle'a i Denise Richards. Reżyseria: Michael Apted (PG-13, 128 minut). Reżyser ten jest bardzo podziwiany za cykl „Up”, opisujący życie byłych uczniów w okresie dojrzewania. I udało mu się też trochę dorosnąć Jamesa Bonda. Pan Brosnan poczuł się znacznie bardziej komfortowo w roli Bonda, a większość innych postaci jest również bardziej interesująca, niż można było się spodziewać. Pani Marceau pamiętnie przemyka się w roli zdradliwej dziedziczki ropy. Pani Richards wydawała się o wiele mądrzejsza, grając lisice w szkole średniej, niż jako genialny naukowiec. Trasa wędruje od Szkocji do Azji Środkowej. A pan Apted prowadzi akcję tak samo dobrze, jak mówi (Maslin).

Seria filmowa

„NAPISANE PRZEZ ROBERTA RISKINA”. Powrót do starego Hollywood. Wyobraź sobie mężczyznę w jedwabnej piżamie siedzącego przy stole na trawniku i piszącego skrypty na maszynie do pisania Underwood. Nazywa się Robert Riskin. Z Frankiem Caprą współpracował przy 13 filmach, m.in. ''Pan. Czyny trafiają do miasta” (1936); oraz ''Platinum Blonde'' (1931) z Jean Harlow i Lorettą Young. Riskin (1897-1955) specjalizował się w barwnych postaciach, szybkich akcjach i zgryźliwych dialogach. Od dzisiaj będzie on przedmiotem tygodniowej retrospektywy kilkunastu filmów, która zamyka 75-filmową uroczystość Film Forum, obchody 75-lecia wytwórni Columbia Pictures. Atrakcją otwarcia jest podwójny rachunek „Mr. Deeds Goes to Town” i „It Happened One Night” oraz o 19:05. pokaz filmu „Mr. Deeds,'' Gildia Pisarzy Ameryki złoży specjalny hołd Riskinowi w panelu, który obejmuje felietonistę Sidneya Ziona, historyka Fostera Hirscha, scenarzystę Waltera Bernsteina i aktorkę Fay Wray, która poślubiła Riskina w 1942 roku. Moderatorem jest John Martello, dyrektor wykonawczy Klubu Graczy. Serial będzie kontynuowany do 13 stycznia w Film Forum, 209 West Houston Street, w South Village. Bilety: 9 dolarów; 5 USD dla członków. Informacje: (212) 727-8110 (Van Gelder).