Pole misyjne za kamerą

Kino

Wielebny Eddie Siebert reżyseruje scenę w Rzymie, z asystentem operatora Joe Ellingwoodem.

ANIOŁY

Jest koniec XV wieku, a zbuntowana księżna Caterina Sforza, jej dzieci porwane przez siły bezwzględnego Cesare Borgii, stoi na blankach swojego zamku, podrzuca spódnice i krzyczy do 15-tysięcznego nacierającego oddziału Borgii: Idioci! Nie sądzisz, że mogę zrobić ich więcej? Później, gdy jej zamek został obrócony w gruzy, Catarina zostaje porwana, zgwałcona i wysłana do Rzymu, gdzie ojciec Borgii sprawuje szczególnie wysoki urząd: papież.

Z pewnością prowokacyjny materiał do filmu. Szczególnie, gdy film kręcą jezuici.




o której są nagrody akademii

Borgia Popes to w rzeczywistości tylko jeden z projektów realizowanych przez Loyola Productions, niedochodową firmę produkcyjną z Culver City w Kalifornii, należącą do członków Towarzystwa Jezusowego, dużego rzymskokatolickiego zakonu księży i ​​braci. Jezuici to zakon misyjny, którego członkowie, przynajmniej w tym przypadku, nie byliby uważani za prozelitystów.

Kiedy mam spotkania w mieście, widać, że ludzie myślą: „O mój Boże, próbują nas nawrócić”, powiedział wielebny Eddie Siebert, założyciel i prezes firmy. To bardzo frustrujące. Staram się nie mówić, kim jestem, dopóki mnie nie poznają. Nie przedstawiam się nawet jako ksiądz jezuita. To naprawdę przeraża ludzi.

Ale tylko jeśli wiedzą, kim jest jezuita. W rzeczywistości większość ludzi nie wie, powiedział ojciec Siebert. „Och, jesteś Żydem?” Nie, nie, jezuita. „Czy to katolik?” Niektórzy tak by powiedzieli.

Założona w 1534 roku przez baskijskiego żołnierza i teologa Ignacego Loyolę, jezuici byli świadkami kontrowersji: papież Jan Paweł II rozprawił się z zakonem w latach 80. z powodu jego niezależności, oddania działaniom społecznym i kwestionowaniu teologicznemu. Jezuici pojawili się również w swoich filmach: Misja, Czarna szata i Egzorcysta, żeby wymienić tylko kilka. Ale chociaż Hollywood ma długą historię przywiązania do katolickich księży (pomyśl Bing Crosby), robienie z nimi interesów to inna historia.

To była naprawdę trudna bitwa, szczerze mówiąc, powiedział ojciec Siebert, który założył firmę w 2000 roku i mierzy się z taką samą konkurencją, jak każdy inny kierownik produkcji. Wychodzi też i zbiera pieniądze. I właśnie to robię, ale bez zbierania funduszy na cały etat, powiedział. Powodem, dla którego przetrwamy, są hojni ludzie i to, że ciężko pracujemy.

Obraz

Kredyt...Jennifer Smith-Mayo

Bycie księdzem ma pewne zalety. Ponieważ jestem jezuitą, jeśli w Sony jest dobry katolicki kierownik, wezmą udział w spotkaniu. Czasami traktują cię poważnie, a czasami brzmią: „No to świetnie, Ojcze, rób tak dalej.” Musiałem pokonać to naprawdę niezręczne ogrodzenie bycia duchowo wzmocnionym jezuitą z mainstreamową wytwórnią rozrywkową, która stara się ciąć -materiał brzegowy. A to jest naprawdę trudne.

Siebert powiedział, że Loyola Productions, z siedzibą w anonimowym biurowcu na anonimowym bloku w Culver City, produkuje pewne treści tylko po to, by utrzymać włączone światła. Są filmy edukacyjne, przemysłowe i jeden z bardziej popularnych seriali firmy, Kto troszczy się o świętych?, który jest sprzedawany za pośrednictwem systemu dystrybucji Loyoli, katolickich uniwersytetów, szkół średnich i parafii, za pośrednictwem Loyola Press i oczywiście Amazon.com . Gospodarz tej serii, autor James Martin, S.J. (The Jesuit Guide to Prawie Wszystko, HarperOne), regularnie pojawia się w The Colbert Report. I mówi, że do takiego udziału w środkach masowego przekazu zachęca jego rozkaz.

W ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci nastąpił nacisk, aby Kościół bardziej zaangażował się w media, powiedział ojciec Martin. W ten sam sposób, w jaki Jezus używał przypowieści, a św. Paweł używał listów, a św. Augustyn używał autobiografii, a Fulton Sheen używał telewizji, księża, siostry i bracia używają najbardziej współczesnych mediów do głoszenia ewangelii. Właściwie to jest zachęcane.

Chociaż główny nurt jest drogą, którą ojciec Siebert chce iść (opowiadając historie, które niekoniecznie są doktrynalne lub dogmatyczne), za większością produkcji Loyoli kryje się moralne przesłanie.

Mam nadzieję; w przeciwnym razie, jaki jest sens ich istnienia? – zapytał Meyer Shwarzstein, którego Brainstorm Media niedawno połączyło siły z Loyolą przy serialu dokumentalnym zatytułowanym Something to Talk About, pokazywanym w teatrze Majestic Crest w Westwood w Kalifornii i przeznaczonym na prezentację społecznie świadomej literatury faktu. (Jedną z ostatnich produkcji Loyoli jest film krótkometrażowy Righting the Wrong, o sprawiedliwości naprawczej i nieletnim życiu bez możliwości zwolnienia warunkowego).

Doświadczony producent telewizyjny i filmowy, pan Shwarzstein, pomaga Loyoli rozwijać dramat szpitalny Mercy Adjacent (który poprzedza obecny serial Mercy); dotyczy kapelanów w szpitalu post-Katrina w Nowym Orleanie.

Jestem nieco religijnym Żydem, powiedział pan Shwarzstein. Nie wiem, jak to scharakteryzować, kiedy ludzie mówią takie rzeczy, ale wychowałem się w spostrzegawczym środowisku i interesuję się religią. Fascynujące w „Mercy Adjacent” było to, że chociaż jesteśmy bardzo otwarci w naszym społeczeństwie na wiele rzeczy, odczuwamy niesamowity dyskomfort w związku z religią. Wiele postępów, jakie poczyniliśmy w zakresie praw obywatelskich, praw kobiet, praw gejów, media pojawiły się na pierwszym miejscu. Ale jest ta wrodzona nadwrażliwość, jeśli chodzi o religię. Co jest dość fascynujące.

Pan Shwarzstein powiedział, że przeszkoda stojąca przed Mercy Adjacent nie jest tak zadowolona, ​​jak to, że tak wiele seriali telewizyjnych jest kontrolowanych przez show-runnerów z osiągnięciami, których brakuje Loyoli. Powiedział, że Loyola ma ojca Sieberta.

Obraz

Kredyt...Jennifer Smith-Mayo

„Jest tak naturalnie zaangażowany w świat, w którym żyje i wnosi tak wiele materiałów, z którymi można się powiązać”, powiedział Shwarzstein. W międzyczasie Loyola rozwija kilka projektów, które wydają się naturalne dla telewizji. The Real Deal, rodzaj technomisterii, zakłada, że ​​pewnego dnia w Ameryce zostanie przerwana cała komunikacja satelitarna? z wyjątkiem wiadomości tekstowych pojawiających się na telefonach komórkowych ludzi, z których każda jest ponurą statystyką dotyczącą stanu świata. To, jak reaguje na to wiele postaci filmu, jest sednem dramatu.

Ukryte skarby jezuitów to, jak sugeruje tytuł, seria opowiadająca o różnych dziełach sztuki lub artefaktach związanych z zakonem: pistolet, którym zabito arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, katalizator wybuchu I wojny światowej; Caravaggio odkryty na plebanii w Dublinie, który został podarowany zakonowi przez wdowę po brytyjskim oficerze zamordowanym przez Armię Republiki Irlandzkiej. To spotkanie „CSI” z „Antiques Roadshow” – powiedział ojciec Siebert.

A potem jest The Borgia Popes, który Ojciec Siebert porównuje do serialu Showtime The Tudors, choć bez przesiąkniętych seksem wizualizacji. Film został napisany przez Michaela Breaulta, brata jezuitę i wiceprezesa ds. kreatywnych Loyola Productions. Skontaktowany we Florencji, gdzie badał serię, powiedział, że zaangażowanie jego zakonu w dramat było jezuickie logiczne.

Kiedyś pracowałem w teatrze, powiedział brat Breault, i wiele razy ludzie mówili: „Wiesz, bycie w tej sztuce było przeżyciem duchowym”. A ja odpowiadałem: „To jest doświadczenie duchowe”. Tak właśnie jest. Bycie w samym jądrze ludzkości, w samym centrum, w tej chwili, to doświadczenie duchowe. Możesz nadymać się teologią i filozofią, ale chodzi o bycie tu i teraz.


Recenzja filmu zdmuchnąć człowieka

Jeśli chodzi o problemy bycia jezuitami w Hollywood, brat Breault odrzucił je. Nie jesteśmy jakąś religijną firmą, która ma jakiś katolicki topór do zmielenia, powiedział. Nie mam nawet katolickiej siekiery.

Produkcja Loyoli jest niezależna od kościoła, przynajmniej finansowo. Ale istnieje wsparcie innego rodzaju.

Przyszedłem do jezuitów, ponieważ mógłbyś prowadzić firmę produkującą filmy i nadal być jezuickim księdzem, powiedział ksiądz Siebert, który jest jezuitą od 25 lat i uzyskał dyplom filmowy na Loyola Marymount University. Jedną rzeczą o jezuitach jest to, że mówią: „OK, jeśli masz pewną umiejętność, biegnij z nią. Zobaczmy, dokąd to pójdzie. Zostań ekspertem. Albo rób, co możesz”. I zawsze tak wspierali.

Więc jakie są rodzaje filmów, które naprawdę chciałby robić? – Mała Panno Słoneczko – powiedział. Coś takiego byłoby super. Absolutnie. Uwielbiam też „Dzień Niepodległości”. Ale to chyba trochę poza naszym obszarem.