FILM; Nakazy i zakazy epoki Doo-Wop

Kino

SARAH INMAN wygląda przez okno w kuchni. Jej dłonie mechanicznie zanurzają talerz w zlewie z wodą z mydłem. „Ci, te polerki do jabłek”, mówi, pogardzając koleżankami z klasy. „Nie lubię ich!”

– Punkin! – warczy jej ojciec, chwytając ściereczkę do naczyń. „Wszyscy ci ludzie, których nie lubisz, czy nie są szczęśliwsi od ciebie?”

Kamera zatrzymuje się na oczach Sary wypełnionych łzami, gdy ostatnie słowa taty odbijają się echem na ścieżce dźwiękowej: „Czy nie są szczęśliwsi od ciebie? . . szczęśliwszy niż ty. . . ''



Ta domowa winieta pochodzi z filmu „Snob” (1958), jednego z ponad 70 filmów klasowych prezentowanych w kuratorowanej przeze mnie serii „Higiena psychiczna: filmy przewodnictwa społecznego 1945-70” w American Museum of the Moving Image w Astoria w stanie Queens, od soboty do 23 stycznia. To największa retrospektywa takich filmów i pierwszy publiczny pokaz wielu z nich od ponad 30 lat.

Każdy, kto wierzy, że lata pięćdziesiąte były czasem niewinnej zabawy lub że przymus społeczny jest taktyką stosowaną tylko w despotycznych, odległych krajach, zostanie wyprowadzony z błędu po obejrzeniu (lub ponownym obejrzeniu) niektórych z tych filmów. Poradniki, a także filmy przerażające, obejmują szeroki zakres codziennych zachowań społecznych, od zachowania podczas posiłków („Maniery w porze lunchu”), przez zażywanie narkotyków („Okropna prawda”), po lekkomyślne nawyki nastolatków w prowadzeniu samochodu („The Terrible Truth”). Ostatni Bal'').

Te krótkie filmy, trwające na ogół mniej niż 15 minut, są zarówno lekcją patologii amerykańskiej psychiki, jak i rozkosznie mroczną formą rozrywki. To nie jest retrospektywa dla osób niepełnosprawnych ironicznie.

Przez cztery dekady miliony uczniów szkół publicznych obejrzały te filmy, które miały błogosławieństwo współczesnych socjologów. Filmy rozwijały się w klimacie zamętu i nerwowości w Ameryce między II wojną światową a Watergate, kiedy kodeksy moralne i normy społeczne były coraz bardziej kwestionowane i nieposłuszne. Aby poradzić sobie z tą burzą, rodzice i wychowawcy przyjęli film o higienie psychicznej. Ostre, dogmatyczne, często brutalne filmy głosiły radość domowości i uniformizacji.

Popularnym założeniem jest to, że filmy o higienie psychicznej to kinowe śmieci. Różnią się jednak stylem i jakością, w zależności od studia (Coronet i Centron byli dwoma) lub reżysera, wśród nich Sida Davisa i Emily Benton Frith. Przebłyski techniki dramatycznej często przebijają niskobudżetową mgłę: film noir „Right or Wrong?” (1951); szaleńcze przekrojowe i melodramatyczne zbliżenie „Ostatniej randki” (1950); oszałamiająca praca kamery z ręki w „Narcotics: Pit of Despair” (1967).

Oczywiście filmy o higienie psychicznej rzadko spełniały tradycyjne standardy filmu jako rozrywki lub sztuki, ani też do nich nie aspirowały. Wzorowali się raczej na filmach szkoleniowych i propagandowych z okresu II wojny światowej, starając się w ten sposób przedstawić życie codzienne tak realistycznie, to znaczy tak przyziemnie, jak to tylko możliwe. Widzowie w klasie nie powinni oglądać filmu o higienie psychicznej i być zachwyceni jego reżyserią, zdjęciami, aktorstwem lub montażem. Uczniowie mieli uwierzyć, że to, co zobaczyli, jest prawdziwe i przyjąć punkt widzenia filmu.

Twórcy tych filmów byli w większości anonimowi, bardziej cenieni za umiejętność rozdrabniania produktu niż za kunszt filmowy. Ekipy były spartańskie, scenografia była sklecona, sprzęt był minimalny, a aktorzy często byli tylko młodymi ludźmi z sąsiedztwa.


mary horror 2021

Teoria edukacji głosiła, że ​​młodzi ludzie byli społecznymi naśladowcami, którzy naśladowali każde zachowanie, które zobaczyli na ekranie; stąd bohaterowie tych filmów byli zwykle dobrze wychowani, grzeczni i jednowymiarowi.

Podejście to mogło uspokoić obawy pedagogów z połowy XX wieku, ale wprowadza spustoszenie w naszych dzisiejszych wyobrażeniach o tym, jak naprawdę wyglądało życie, powiedzmy, w 1952 roku. „Czy jesteś popularny?” (1958) i „Przyjaźń” Rozpoczyna się w domu” (1949) przedstawia wizję niewinnej, idyllicznej przeszłości, ale warto pamiętać, że filmy o higienie psychicznej nie byłyby potrzebne, gdyby młodzi ludzie rzeczywiście zachowywali się tak grzecznie. Produkcje takie jak „Uważaj na maniery!” (1953) i „Co sprawia, że ​​impreza jest dobra?” (1950) przedstawiają życie nie takim, jakim było, ale takim, jakim chcieliby go twórcy filmów dla dorosłych.

Ostatecznie, oczywiście, uczniowie wytyczyli własne kursy, nie zważając na sygnały nawigacyjne, jakie oferują te filmy. A ich nieposłuszeństwo zaowocowało kolejnymi filmami o higienie psychicznej, które miały przestraszyć buntowników. Na tych filmach skupia się kilka programów z serii Astoria: „Ciemna strona” o konsekwencjach złego zachowania (9 stycznia), „Bezpieczeństwo na autostradzie” (15 stycznia), „Narkotyki” (22 stycznia) i „Rozrabiacze” (23 stycznia).

Mroczne motywy były ostoją niezależnych filmowców, takich jak Sid Davis i Dick Wayman. Pan Davis, hollywoodzki aktor, który pragnął reżyserować, znalazł swoją niszę, robiąc filmy na tematy, których nikt inny nie tknął: gwałt na randce („Imię nieznane”), nadużywanie substancji („Keep Off the Grass”) , śmierć i obrażenia w dzieciństwie („Żyj i ucz się”). Szczycił się tym, że może nakręcić film, od pomysłu do druku, za jedyne 1000 dolarów; tak niskie budżety wymagały płaskich wizualizacji, które pan Davis pokrył często bombastyczną narracją, aby przekazać dramat, którego nie potrafiły obrazy. Niemniej jednak filmy pana Davisa od czasu do czasu ukazują przebłyski wizualnej dynamiki i artyzmu, których nie ma w żadnym innym miejscu w tym gatunku: ujęcie z podróży nastolatków toczących się kalifornijską autostradą w „Seduction of the Innocent” (1961), gdy łykają pigułki i pomywają 7Up ; pięknie skomponowane ujęcie policyjnego śledczego, oddalającej się karetki pogotowia i przewróconego samochodu na końcu „What Made Sammy Speed?” (1957).

W filmach Dicka Waymana, którego „Koła tragedii” (1963) zostaną pokazane 15 stycznia, nie ma koncesji na sztukę. Wayman, dyrektor w firmie księgowej Ernst & Young, korzystał z przenośnej 16- kamerę milimetrową, która rejestrowała krwawe następstwa śmiertelnych wypadków drogowych, a następnie połączyła je w luźno skonstruowane filmy bezpieczeństwa, które miały szokować. Był to triumf „rzeczywistości” nad starannie stworzoną fikcją filmów studyjnych, podejście, które zyskało przychylność pedagogów, gdy same lata sześćdziesiąte stały się bardziej brutalne i konfrontacyjne.

Nakręcono tysiące filmów o higienie psychicznej, ale przetrwała tylko garstka. Szkoły pokazywały je w kółko, dopóki nie zostały zużyte i rozdrobnione.

Odbitki, które uniknęły zniszczenia, były wyrzucane do kosza, gdy stały się nieaktualne lub gdy szkolne wydziały audiowizualne przeniosły się na wideo. Kiedy firmy produkcyjne zajmujące się higieną psychiki wypadły z biznesu – tak jak wszystkie w końcu – ich odbitki wzorcowe zostały wyrzucone, wraz z prawie wszystkimi informacjami o twórcach filmów, obsadzie i kosztach. Konserwatorzy wykazali niewielkie zainteresowanie ratowaniem tego, co pozostało. Co najmniej połowa wszystkich tytułów dotyczących higieny psychicznej zniknęła, a wiele z nich przetrwało do dziś jako pojedynczy, zniszczony druk.

Filmy o higienie psychicznej przekazywały opinie ich twórców. Jedni nazwaliby to propagandą, inni wskazówką. Jednak dla Teda Peshaka, który wyreżyserował setki tych filmów dla Coronet, „filmy o higienie psychicznej sprowadzały się do kompromisu między prawdziwym życiem a życiem takim, jakie powinno być”.