Znikający ludzie, zostawiający dużo ubrań za sobą

Kino

John Leguizamo w Zaginięciu na 7th Street, które wskazuje na nuklearny holokaust, gdy wszystko staje się ciemne, a ludzie są odparowywani w alternatywnym wszechświecie.
Znikanie na Siódmej Ulicy
W reżyseriiBrad Anderson
Horror, tajemnica, thriller
r
1h 32m

Coś niegodziwego, co skrada się jak noc w Znikaniu na Siódmej Ulicy, zasłania słońce i pozornie wysysa ludzi z ich domów, biur, samochodów i ubrań, pojawia się bez ostrzeżenia. W jednej chwili kinomani obrzydzają to w multipleksie w tym ogólnie sprytnym horrorze, a w następnej minucie znikają, a ich opróżnione ubrania przypominają upiorne wspomnienie ich istnienia, takie, które przywodzi na myśl cienie pozostawione po nich. bomby zdziesiątkowały Hiroszimę i Nagasaki.

Jest więcej niż jeden ukłon w stronę widma nuklearnego holokaustu w Znikającym, wyreżyserowanym przez Brada Andersona i w większości grającym jak przedłużony odcinek Strefy mroku. (Jeśli myślisz o Burgess Meredith kiedy para okularów chrzęści pod stopami, pan Anderson z pewnością będzie zachwycony). Pan Anderson, niezależny reżyser z obszernym życiorysem, który skłania się do szokowania, ma talent do tworzenia niepokojącej atmosfery za pomocą niskobudżetowego odpowiednika dymu i luster. Wśród jego tytułów jest The Machinist, w którym największe westchnienia dostarczała szkieletowa fizjonomia jego gwiazdy, Christiana Bale'a.

Otwieracz w teatrze w nowym filmie to samorefleksyjny żart, trzymający lustro przed publicznością, ale przede wszystkim pan Anderson gra to prosto i utrzymuje skupienie. Na stoisku, gdzie zdjęcia wciąż odwijają się ze staromodnych rolek, dla kinooperatora Paula (wspaniały John Leguizamo) w biurze nagle robi się ciemno. Idąc na zewnątrz i kierując się swoją latarką, odkrywa, że ​​światła w centrum handlowym zostały zgaszone, gdzie złowieszcze stosy ubrań leżą porozrzucane niczym wróżby. Następnego ranka inny mężczyzna, Luke (chwiejny, choć sympatyczny Hayden Christensen), budzi się w tym samym dziwnym nowym świecie, z jego upiorną ciszą i niewytłumaczalnym pustkowiem.



Wideo

Brad Anderson, reżyser thrillera „Zaginięcie na 7 ulicy”, opowiada o kręceniu filmu w Detroit.

Pracując na podstawie scenariusza Anthony'ego Jaswińskiego, który ma malejące zwroty, pan Anderson sprytnie wprowadza film do przodu, wciągając cię długimi ujęciami opuszczonych miast, ciszy przerywanej okresowymi odgłosami ptaków i szczekaniem psa. Z czasem bohaterowie zbiegają się i, niestety, otwierają usta, a otaczająca niesamowitość zaczyna wylatywać jak syczące powietrze. Wiele z dalszych działań wiąże się z przejściem z niebezpiecznego punktu A do niebezpiecznego punktu B (to i znalezienie sprawnych akumulatorów), chociaż od czasu do czasu ktoś rozładowuje jakąś egzegezę i zadaje pytanie „Dlaczego”. Przerażony chłopak James (atrakcyjny Jacob Latimore), kulący się w barze ze strzelbą, jest silnym dodatkiem do populacji. Mniej szczęśliwa Thandie Newton, która utknęła w roli matki o dzikich oczach imieniem Rosemary, bełkocze o duszach i wydaje z siebie wycie.

Nierówny reżyser aktorów, pan Anderson, lepiej radzi sobie ze swoimi cieniami, które ślizgają się po ścianach jak ogromne, atramentowe palce, a czasem gromadzą się wokół ofiar, zamykając się jak tęczówki kamery. Jakie są te odcienie? Pracując nad wiecznym strachem przed ciemnością i stosując strategię „mniej znaczy więcej” nieśmiertelnego Val Lewton jeśli chodzi o horror, pan Anderson trzyma mamę tak długo, jak pozwala na to scenariusz, czyniąc cnoty z abstrakcji i ograniczonych zasobów. Historia, która zaczyna się obiecująco tylko po to, by zatrzymać się, wznowić, pluć i dojść do świszczącego, rozczarowującego dmuchnięcia nada, okazuje się najmniej satysfakcjonującą częścią całości. Finał z pewnością nie jest zasłużony, ale wszystkie paskudne, drobne wstrząsy w całym filmie ładnie kłują skórę.

Zniknięcie na 7th Street ma ocenę R (poniżej 17 lat wymaga towarzyszącego rodzica lub dorosłego opiekuna). Ewentualny koniec świata inspiruje zwykłe strategie radzenia sobie: palenie, alkohol, klątwy i broń.

ZNIKNIĘCIE NA 7. ULICE

Otwiera się w piątek na Manhattanie.

Wyreżyserowane przez Brada Andersona; napisany przez Antoniego Jaswińskiego; reżyser zdjęć, Uta Briesewitz; pod redakcją Jeffreya Wolfa; muzyka Lucasa Vidala; scenografia: Stephen Beatrice; kostiumy Danielle Hollowell; wyprodukowany przez Nortona Herricka, Celine Rattray i Tove Christensen; wydany przez Magnet Releasing. W Village East, Second Avenue przy 12th Street, East Village. Czas trwania: 1 godzina 30 minut.


Sarah Palin: tak!

Z: Hayden Christensen (Luke), Thandie Newton (Rosemary), John Leguizamo (Paul), Jacob Latimore (James) i Taylor Groothuis (Briana).