Stopnie niewierności bohaterce Tołstoja

Kino

Keira Knightley gra tytułową postać w filmie Anna Karenina, wyreżyserowanym przez Joe Wrighta.

IT nie jest łatwo być wiernym. Na przykład Anna Karenina, tytułowa bohaterka powieści magisterskiej Lwa Tołstoja z 1877 r., uważa, że ​​jest wystarczająco szczęśliwa ze swoim wybitnym mężem, łagodnym synem i nienaganną pozycją na najwyższych szczeblach petersburskiego społeczeństwa, dopóki nie poznaje dziarskiego oficera kawalerii i rezygnuje z tego wszystkiego za niego. Jej niewierność nie jest przypadkowa ani dyskretna, jak w przypadku innych szanowanych kobiet w jej zestawie, ale bezradna, nagląca, przerażająco intensywna; nie wie, co ją uderzyło. Niewierność wielu filmowców, którzy próbowali opowiedzieć historię Anny na ekranie, generalnie nie jest tego rodzaju. Powieść o długości (ponad 900 stron) i złożoności Anny Kareniny oraz fabularny, powiedzmy, dwugodzinny, nie pasują do siebie idealnie; niezadowolenie jest nieuniknione, wręcz zdrada bardzo prawdopodobna.

Parafrazując słynne zdanie otwierające powieść, każda filmowa adaptacja Anny Kareniny jest na swój sposób niewierna.

Obraz

Kredyt...Archiwum Hultona, za pośrednictwem Getty Images



Joe Wright, ostatni odważny reżyser, który podjął tę próbę, ocenił poprzednie wersje filmu bez ogródek w niedawnej rozmowie telefonicznej: Tak często jest to uważane za wielką romantyczną historię miłosną, w której Anna jest męczennicą, ofiarą patriarchalnego społeczeństwa, co dla mnie zupełnie mija się z celem. Uważam, że jest to naprawdę szokujące i cyniczne. I doszedł do ogłuszenia: ludzie zmienili tę książkę w coś zupełnie innego, niż miał na myśli Tołstoj, i zrobili to dla zysku kapitałowego, wiesz?

W swoim własnym, odważnie teatralnym Anna Karenina (otwarcie 16 listopada), powiedział, chciałem opowiedzieć historię, którą opowiadał Tołstoj. Łatwiej to powiedzieć niż zrobić, a pan Wright, prawdopodobnie mądrze, powstrzymał się od sprecyzowania, czym według niego jest ta historia; adaptacja każdej powieści tak gęstej jak Anna Karenina jest w dużej mierze kwestią ustalenia właściwego tonu emocjonalnego. Ale determinacja pana Wrighta i scenarzysty Toma Stopparda, by nie traktować tragicznego związku Anny (Keira Knightley) i jej kochanka, hrabiego Aleksieja Wrońskiego (Aaron Taylor-Johnson), jako wielkiego romansu jest krokiem we właściwym kierunku przynajmniej.

Obraz

Kredyt...Colgems Productions / Everett Collection


Piotr O’toole

Dla filmowców problem z książką (poza jej długością) polega w rzeczywistości na tym, że zbyt łatwo poddaje się romantycznemu błędowi. Annę Kareninę można przy minimalnym wysiłku dopasować do szablonu konkretnego, niegdyś niezawodnego gatunku filmowego, obrazu kobiecego. W tego rodzaju melodramacie nacisk kładzie się na cierpienie bohaterki — z rąk mężczyzn, niewdzięcznych dzieci lub ogółu społeczeństwa, ale zawsze, ostatecznie, przez los. To tak, jakby istniał kosmiczny spisek przeciwko jej szczęściu: jeśli kobieta odważy się kochać zbyt głęboko, jak Anna Wroński, bogowie ją powalą.

To podejście najbardziej znanej adaptacji filmowej, wersja z 1935 r. w reżyserii Clarence'a Browna, z Gretą Garbo u szczytu sławy w roli tytułowej. Chociaż reżyseria Browna jest elegancka, a Fredric March jest świetnym, żarliwym Wrońskim, film gra jak wyciskacz łez wysokiej klasy – co wyraźnie było właśnie tym, co studio, MGM, miało na myśli. Walory produkcyjne, z których słynęło studio, są jak zwykle ostentacyjne i szalenie nieodpowiednie. Szafa Garbo jest szczególnie rozpraszająca. Suknie są plisowane i wybredne, a kapelusze niepokojące; Kiedy Anna ogląda Wrońskiego jadącego w wyścigu konnym, wygląda jak południowa piękność w dniu Kentucky Derby. (W tej wersji możesz pomyśleć, że imię konia Wrońskiego, Frou-Frou, jest hołdem dla poczucia osobistego stylu jego kochanki).

Obraz

Kredyt...Keith Hamshere/Dystrybucja ikon

Garbo w połowie lat 30. tak doskonale opanowała sztukę wyglądania na zmęczoną światem, że jej występ tutaj wydaje się dziwnie niezaangażowany: jeszcze jedna wariacja na temat jej „Chcę być sam” z Grand Hotelu (1932). A jeśli jest coś, czego Anna Karenina nie chce — nigdy, z każdym akcentem — to być sama. Być może pozorna nuda Garbo jest konsekwencją tego, że grała już raz, i to znacznie bardziej energicznie, niemą rolę zatytułowaną Miłość z 1927 roku w reżyserii Edmunda Gouldinga. Miała wtedy 22 lata — o wiele za młoda dla Anny, która ma 8-letniego syna — ale już wtedy miała naturalną powagę, która pozwalała jej uchodzić za starszą kobietę, a jej faktyczna młodość daje jej pasja, której wymaga rola; Obsadzenie jej prawdziwego kochanka, Johna Gilberta, jako Vronsky'ego, również mogło pomóc w tym względzie.

Sama miłość jest dość śmieszna: nosi, jak szkarłatną literę, wstyd bycia jedynym ekranem Anny Kareniny ze szczęśliwym zakończeniem. (Zakończenie bliższe powieści zostało pokazane w Europie, ale różowo zabarwiona amerykańska wersja wydawnicza jest niestety jedyną dostępną obecnie na DVD.) Ponadto, prawie tak samo szkodliwie, redukuje narrację do trójkąta Wrońskiego, Anna i jej mąż, Aleksiej Karenin, całkowicie eliminują głównego bohatera Konstantina Levina, filozoficznego wiejskiego właściciela ziemskiego, którego historia — także zasadniczo o miłości — zajmuje prawie połowę powieści. Bez historii Levina, powiedział pan Wright, historia Anny w ogóle nie ma sensu – lub w najlepszym razie jest po prostu niewiarygodnie ponurym rodzajem sensu.

Obraz

Kredyt...Muzeum Sztuki Nowoczesnej


niebieski jest najcieplejszym kolorem

Nowa Anna Karenina nie zapomina o Levinie (Domnhall Gleeson) lub traktuje go jako niewygodną, ​​nieco zagadkową drugorzędną postać i choć to mile widziane, nie jest to do końca innowacja. Inteligentna wersja rosyjska z 1967 roku, wyreżyserowana przez Aleksandra Zarkhiego, poświęca dużo uwagi Lewinowi i faktycznie oddaje mu więcej sprawiedliwości niż Wrońskiemu (który w tej sowieckiej interpretacji jest przedstawiany jako arystokrata o słabej woli). Więcej Levin nie gwarantuje jednak sukcesu. Blada adaptacja Bernarda Rose'a z 1997 roku – zatytułowana, z pewną pychą, Anna Karenina Lwa Tołstoja – jest tak intensywna z Levinem, że dżentelmen ze wsi opowiada cały film z lektorem. Być może była to decyzja podjęta podczas montażu, kiedy filmowcy zdali sobie sprawę, że ich Anna, nadąsana Sophie Marceau, jest śmiertelnie nieciekawa.

Panowie Wright i Stoppard doskonale rozumieją znaczenie Levina, a także rozumieją, że przedstawienie rogacza Karenina wymaga sporo niuansów. Wydaje się, że ich Karenin, Jude Law, poświęcił trochę czasu na studiowanie wspaniałej interpretacji roli Ralpha Richardsona – pobożnej, pompatycznej, niepewnej i dziwnie wzruszającej – w Annie Kareninie Juliana Duviviera z 1948 roku. (Z Vivien Leigh w roli niestabilnej Anny i porywającymi zdjęciami Henri Alekana, ten film jest, w sumie, najsilniejszą z wcześniejszych wersji, wystarczająco dobrą, by przetrwać nawet dolca Vronsky'ego Kierona Moore'a.) Ale pan Wright — bardzo późno. dalej, powiedział — poczuł, że potrzebuje czegoś więcej i, w duchu swojej bohaterki, skoczył w pustkę.

Obraz

Kredyt...Mosfilm/Fotofest

Od pewnego czasu, powiedział, mam wrażenie, że tradycja realizmu ma obsesję na punkcie powierzchni rzeczy, a to, co mnie tak angażuje w powieściach Tołstoja, to zwroty akcji w krajobrazie umysłów bohaterów. Chciałem znaleźć formę ekspresji, która byłaby bardziej zdolna do przekazania tego rodzaju doświadczenia. Zamiast więc robić naturalistyczny film, jak jego adaptacje Dumy i uprzedzenia (2005) i Pokuty (2007) zdecydował się wystylizować akcję, inscenizując sceny petersburskie i moskiewskie w ozdobnym, nieco zdezelowanym teatrze, jakby jego bohaterowie grali sztukę. Dla kontrastu realistycznie nakręcone są tylko sekwencje z wiejskiego życia Levina. Kiedy robiłem badania nad rosyjskim teatrem, powiedział, zafascynował mnie Meyerhold — Wsiewołod Meyerhold , awangardowego reżysera z początku XX wieku, rozstrzelanego przez Stalina w 1940 roku — i coś, co powiedział, naprawdę mnie uderzyło: że stylizacja to tak naprawdę odejmowanie, a nie dekorowanie, że chodzi o odebranie powierzchni, aby spróbować dotrzeć esencja.


fabuła drogi mad max fury

Nienaturalistyczna inscenizacja pana Wrighta jest na pierwszy rzut oka oszałamiająco sprzecznym z intuicją podejściem do powieści Tołstoja, która jest jednym z pomników XIX-wiecznej powieści realistycznej. Widzowie sami osądzą, czy stylizacja wzmacnia, czy umniejsza siłę opowieści, ale nie ma wątpliwości, że brak pewnych dekoracji wpływa na przyspieszenie narracji i, w pewnym sensie, zwiększenie liczby bohaterów powieści. i sceny, które mają być reprezentowane na ekranie. (A u Tołstoja więcej znaczy zawsze więcej.) To, co zrobiliśmy, powiedział pan Wright, pozwoliło, jak sądzę, na bardziej ekonomiczny rytm utworu. Rozwinął: Nie trzeba robić ujęcia z podjeżdżaniem karetą na zewnątrz pałacu, a faktem jest, że niektóre bardzo drogie ujęcia, takie jak ta, nie zawsze mają wiele wspólnego z wyrażeniem istoty postać.

Kiedy dzieło literackie jest tak znajome, tak bezdyskusyjnie wspaniałe i równie często filmowane jak Anna Karenina, doświadczenie oglądania kolejnej interpretacji nieuchronnie staje się do pewnego stopnia ćwiczeniem konesera, które naturalnie przychodzi widzom baletu, opery, muzyka klasyczna i Szekspira. Jednak w kinie może to wydawać się trochę zabawne, gdzie nasze lepsze rozróżnienia są zwykle zarezerwowane dla oceny, powiedzmy, względnych zasług Daniela Craiga i Seana Connery'ego jako Jamesa Bonda. (Nawiasem mówiąc, pan Connery był pierwszorzędnym Vronskim u boku Claire Bloom w niezapomnianej adaptacji BBC z 1961 roku.) Jeśli jednak kochasz tę powieść, chcesz, aby jej film był wierny twoim wspomnieniom, więc nic nie poradzę na dokonanie porównań między różnymi Annaszami, Wrońskimi, Kareninami i Lewinami i porównanie wszystkiego z Anną Kareniną, z którą żyłeś przez te wszystkie lata, widzianą raz po raz w teatrze wyobraźni.

Relacja widza z powieścią Anny Kareniny przypomina długie małżeństwo. Relacja między każdą adaptacją filmową a jej literackim źródłem przypomina bardziej namiętny romans, przelatujący nocą statek, kiedy cierpliwa proza ​​literacka spotyka się z migoczącą, płynną poezją filmu i widzą coś w sobie nawzajem. i zdecyduj, wbrew wszelkiemu rozsądkowi, aby spróbować. Choć pan Wright starał się być wierny swojej żarliwej nowej Annie Kareninie, w tego rodzaju romansie wierność jest kruchą, skończoną rzeczą. Smutna opowieść o Annie i Wrońskim jest, jak powiedział, bardziej wielką opowieścią o pożądaniu niż wielką historią miłosną. I chociaż tego nie powiedział, to wszystko, co może być filmowa wersja Anny Kareniny. Oczywiście każdy na swój sposób.