Krew i łzy, nie magnolie

Kino

Wideo Ładowanie odtwarzacza wideo
12 lat niewolnika
Wybór krytyka NYT
W reżyseriiSteve McQueen
Biografia, dramat, historia
r
2h 14m

12 lat niewolnika nie jest pierwszym filmem o niewolnictwie w Stanach Zjednoczonych — ale może to być ten, który w końcu uniemożliwi amerykańskiemu kinu dalsze sprzedawanie brzydkich kłamstw, które krążyło od ponad wieku. Napisany przez Johna Ridleya i wyreżyserowany przez Steve'a McQueena, opowiada prawdziwą historię Solomona Northupa, afroamerykańskiego wolnego człowieka, który w 1841 roku został porwany z ulic Waszyngtonu i sprzedany. To jednocześnie znajoma, całkowicie dziwna i głęboko amerykańska historia, w której pułapki z epoki od dawna uwielbiane przez Hollywood – paternalistyczna szlachta ze swoimi ładnymi plantacjami, dystyngowanymi manierami i całym odpoczynkiem na skrzypcach – są tłem dla oburzenia.

Historia zaczyna się od zniewolonego Salomona (Chiwetel Ejiofor), który ścina trzcinę cukrową na plantacji. Seria retrospekcji przenosi historię do wcześniejszego czasu, kiedy Solomon, mieszkający w Nowym Jorku z żoną i dziećmi, przyjmuje od pary białych mężczyzn pracę na skrzypcach w cyrku. Wkrótce cała trójka przeżywa cywilizowaną noc w Waszyngtonie, przypieczętowując koleżeństwo obfitymi talerzami jedzenia, lejącym się winem i niewypowiedzianym przekonaniem — choćby tylko ze strony Salomona — o wspólnym człowieczeństwie, fikcji, która wyparowuje, gdy budzi się następnego ranka spętany i odkrywa, że ​​został sprzedany. Następnie przechodzi od mistrza do mistrza.

To desperacka ścieżka i historia, która niemal natychmiast porywa cię z siłą trzewi. Ale pan McQueen sprawia, że ​​wszystko działa tak płynnie i wydajnie, że jesteś zbyt zajęty martwienie się Solomonem, podążając za nim, gdy podróżuje od domu aukcyjnego do plantacji, by długo pozostawać w emocjach i pomysłach, które wzburza film. Częściowo jest to pragmatyczne — pan McQueen chce trzymać cię na swoim miejscu, a nie zmuszać do opuszczenia teatru, szlochając — ale jest tu coś jeszcze. Jest to, jak twierdzi, opowieść o Salomonie, który może reprezentować cały zniewolony naród, a co za tym idzie, osobliwą instytucję, a także amerykańską przeszłość i teraźniejszość. Jednak jest to również, dobitnie, historia jednej osoby.



Obraz Chiwetel Ejiofor i Michael Fassbender w

Kredyt...Zdjęcia Francois Duhamel/Fox Searchlight

W przeciwieństwie do większości zniewolonych ludzi, których los dzielił przez kilkanaście lat, prawdziwy Northup narodził się na wolności. (Podtytuł telegraficzny jego pamiętnika to Narracja o Solomon Northup, obywatel Nowego Jorku, porwany w Waszyngtonie w 1841 r. i uratowany w 1853 r. Z plantacji bawełny w pobliżu rzeki Czerwonej w Luizjanie). To czyniło go wyjątkowym historycznym świadkiem. , ponieważ nawet gdy był w niewoli — fizycznie, psychicznie, emocjonalnie — część niego pozostawała intelektualnie i kulturowo z dala od siebie, co nadaje jego książce mocną podwójną perspektywę. Na północy doświadczył niektórych przywilejów bieli i chociaż nie mógł głosować, mógł cieszyć się wycieczką z rodziną. Mimo to nadal był czarnym mężczyzną w Ameryce sprzed wojny secesyjnej.

Mr McQueen jest brytyjskim artystą wizualnym, który dokonał ciężkiego przejścia do reżyserii filmowej dzięki swoim dwóm pierwszym filmom, Hunger and Shame, które zostały zabalsamowane w promujących się materiałach wizualnych. Głód to rodzaj filmu artystycznego, który pokazuje, jak doskonale jego bohater, irlandzki dysydent Bobby Sands (Michael Fassbender), rozmazuje swoje ekskrementy na ścianie więzienia. Wstyd, jeśli chodzi o uzależnionego od seksu (znowu pan Fassbender), był niczym więcej niż błyszczącymi powierzchniami, puszkowanym nieszczęściem i upiększającą reżyserską wirtuozerią. Dla odmiany przez 12 lat niewolnika, McQueen w dużej mierze zrezygnował z konwencji kina artystycznego, aby stworzyć coś zbliżonego do klasycznej narracji; w tym filmie nacisk nie kładzie się na styl wizualny, ale na Solomona i jego niewątpliwe pragnienie wolności.

W Salomonie nie ma nic ambiwalentnego. Pan Ejiofor ma okrągłą, miękko zachęcającą twarz i początkowo gra tę postać z oszołomionym oszołomieniem człowieka, który nawet przykuty nie może uwierzyć w to, co się z nim dzieje. Niedługo po porwaniu Solomon siedzi skulony z dwoma innymi więźniami na łodzi łowców niewolników płynącej na południe. Jeden człowiek nalega, aby walczyli ze swoją załogą. Drugi nie zgadza się, mówiąc, że w przetrwaniu nie chodzi o pewną śmierć, ale o trzymanie głowy nisko. Siedzący między nimi Solomon kręci głową „nie”. Kilka dni wcześniej był w domu. Teraz, mówi, mówisz mi, że wszystko stracone? Dla niego samo przetrwanie nie wystarczy. Chcę żyć.


film o mojej wróżce chrzestnej

Jest to deklaracja niepodległości Salomona i zapewnienie o jego człowieczeństwie, które go podtrzymuje. To także płynnie skonstruowana scena, która zamienia dyskusję o wyborach stojących przed zniewolonymi ludźmi – walka, poddanie się, życie – w kino. W dużej mierze „12 lat niewolnika” to spór o niewolnictwo amerykańskie, który obraz po obrazie ukazuje je jako system (oznaczony w jednej scenie widokami i złowieszczymi, mechanicznymi dźwiękami koła wodnego łodzi) i burzy jego kanarki. , mity i cenione symbole. Nie ma tu sympatycznych panów ani wesołych niewolników. Nie ma też przesłań, kiwania palcami, podsumowań czy kazań. Metoda pana McQueena jest bardziej skuteczna i wywrotowa ze względu na jej zaangażowanie w staromodny, hollywoodzki styl.

To genialna strategia, która rozpoznaje uwiedzenia filmów, które wciągają całkowicie w ich narrację, i sprawia, że ​​pan McQueen przywłaszcza sobie ten sam język filmowy, który był historycznie używany do utrwalania (dla niektórych) uspokajających wymysłów na temat amerykańskiej historii. Jednym ze wstrząsów 12 lat niewolnika jest to, że przypomina ci, jak rzadko historie o niewolnictwie opowiadane są na dużym ekranie, dlatego łatwo jest wymienić wyjątki, takie jak obłąkany, czasami olśniewający film Richarda Fleischera z 1975 roku, Mandingo. Jednak większym wstrząsem jest to, że 12 Years a Slave nie dotyczy innej Scarlett O’Hara, ale mężczyzny, który mógłby być jednym z tych anonimowe, pochylone czarne ciała spulchnianie pól w napisach początkowych Przeminęło z wiatrem, zupełnie inna historia Starego Południa.

Wideo Ładowanie odtwarzacza wideo

Krytyk „Timesa”, Manohla Dargis, recenzuje „12 lat niewolnika”.

W pewnym momencie pamiętnika Northupa, który został opublikowany rok po domku wuja Toma i osiem lat przed wybuchem wojny secesyjnej, przerywa relację o swoim prawie zlinczowaniu, aby skomentować człowieka, który jest w dużej mierze odpowiedzialny za pętlę wokół jego szyja. Ale jakikolwiek motyw mógł kierować tchórzliwym i złośliwym tyranem, pisze, nie ma to znaczenia. Nie ma znaczenia, dlaczego Northup został powieszony na drzewie jak martwy jeleń w letnim słońcu, skąpany w pocie, z niewielką ilością wody do picia. Liczy się to, czego często brakuje w ekonomicznych, społecznych i kulturowych wyjaśnieniach amerykańskiego niewolnictwa oraz w wielu jego przedstawieniach: ludzkie cierpienie. Moje nadgarstki i kostki, a także sznury nóg i ramion zaczęły puchnąć, grzebiąc linę, która je wiązała w opuchniętym ciele.

Częścią znaczenia pamiętników Northupa jest opis życia codziennego. Pan McQueen odtwarza, z fakturą i rozmachem, sceny ekstremalnych niedostatków i okrucieństw niewolnictwa, ale także rytmy i rutyny pracy, od wschodu do zachodu słońca, wraz z niepokojącą zażyłością, jaką wytworzyła ona wśród właścicieli i posiadanych. W Luizjanie bezwzględny handlarz (Paul Giamatti) sprzedaje Solomona porządnemu z pozoru właścicielowi plantacji, Williamowi Fordowi (Benedict Cumberbatch), który z kolei sprzedaje go szaleńcowi i pijakowi Edwinowi Eppsowi (pan Fassbender). W swoich pamiętnikach Northup z miłością odnosi się do Forda, bez wątpienia dla dobra białych czytelników, którzy byli celem jego abolicjonistycznego apelu. Uwolnieni od tego ciężaru filmowcy mogą zamiast tego pokazać hipokryzję takiego paternalizmu.

To na plantacji Eppsa 12 lat niewolnika pogłębia się, a następnie twardnieje. Jest to również miejsce, w którym egzystencjalna rzeczywistość tego, co oznaczało bycie zniewolonym, godzina po godzinie, dekada po dekadzie, pokolenie po pokoleniu, zostaje obnażona, czasami na odartych ze skóry plecach ludzkiej własności Eppsa, w tym jego zbrutalizowanego faworyta, Patseya ( Lupita Nyong'o). Pan Fassbender, płochliwy i dziwnie pająkowaty, przykuwa twoją uwagę ze zbitą intensywnością. Jest tak frapujący, że na początku wydaje się, że przedstawienie wkrótce wymknie się spod kontroli pana McQueena, a postać stanie się po prostu kolejnym nieodparcie oglądanym, ekstrawaganckim ciężkim. Filmowa nikczemność jest tak łatwa, częściowo dlatego, że pozwala aktorom na popisy, ale także dlatego, że wielu filmowców nie może oprzeć się opowiedzeniu się po stronie władzy.

Sympatie pana McQueena są tak samo bezwarunkowe jak jego kontrola. Jest wiele do podziwiania w przypadku 12 lat niewolnika, w tym czystą, pozbawioną sentymentów jakość obrazów — to miejsce, w którym wiszą drzewa z pięknym mchem i czarnymi ciałami — oraz to, jak powściągliwy, otwarty, półprzezroczysty występ pana Ejiofora działa jak balast. , coś, na czym można się uczepić, zwłaszcza podczas szaleństwa przemocy. Słusznie trudno je oglądać i przywodzi to na myśl wstrząsający moment w Maus, komiksie Arta Spiegelmana o Holokauście, w którym prosi swojego psychiatrę o wyjaśnienie, jak to jest być w Auschwitz. Gwizd! To było jak że . Ale zawsze! Geniusz 12 lat niewolnika polega na tym, że kładzie się nacisk na banalne zło i terror, które przenikają do dusz, wiążą ciała i zbierają trwałą, straszliwą cenę.

12 lat niewolnik ma ocenę R (poniżej 17 lat wymaga towarzyszącego rodzica lub dorosłego opiekuna). Przemoc w handlu niewolnikami.